Sylwia Górzna

Od prawnika do dietetyka, czyli jak zmieniłam swoje życie

Codzienne zdrowe odżywianie na stałe wpisuje się w mój obecny styl życia. Dziś mój codzienny jadłospis to nic innego, jak kluczowy element profilaktyki zdrowia.

Czy od dziecka uczono mnie właściwych postaw żywieniowych? Jadałam zwykle to, co dzieci z mojego pokolenia najczęściej, czyli naleśniki przygotowane przez babcię, kanapki z wędliną i serem lub te najbardziej lubiane z masłem i cukrem. Piłam mleko i kompoty robione przez babcię. Dorastałam w trudnych czasach, kiedy zazwyczaj w sklepach było niewiele i wybór był praktycznie żaden. Jadło się więc to, co było i co można było dostać na „czarnym rynku”. Jadałam więc również młodą cielęcinę od „Pani ze wsi”, własnej roboty sery i mleko prosto od krowy, sezonowe warzywa i owoce. I choć mieszkałam w stolicy, to „zdrowego wiejskiego jedzenia” nigdy u nas nie brakowało.

Naprawdę lubiłam też pewnego Pana, który podjeżdżał starym żukiem pod naszą kamienicę i krzyczał: „Świeże warzywa i owoce!”. Miał we mnie zawsze pomocnika, przy ważeniu i nawoływaniu oraz zawiadamianiu sąsiadów przez pukanie do ich drzwi. Zawsze też wyróżniał mnie czymś szczególnym i oprócz jego szczerego uśmiechu zawsze dostawałam coś ekstra – coś, co z triumfem niczym medal przynosiłam do domu.

Potem przyszły lata 90te, i nastąpił wysyp supermarketów czy hipermarketów, gdzie można było kupić wszystko w jednym miejscu. Chodziłyśmy tam z mamą i zachwycałyśmy się ilością, różnorodnością często szczelnie zapakowanej wysoko przetworzonej żywności, którą można było tam kupić. Żadna refleksja nie przychodziła nam wtedy do głowy, zakupy w markecie były wielką atrakcją i szybko stały się naszym codziennym zwyczajem.

Dorastałam, poszłam na uniwersytet i skończyłam dwa kierunki studiów. Ten czas wspominam bardzo dobrze. Niemniej, nie był to okres przywiązywania wagi do tego, co jadałam na co dzień i zdrowego żywienia całej mojej rodziny. Któż nie jadł wtedy produktów instant, chińskich zupek w proszku, któż nie sięgał po gotowe rozwiązania, by szybko zjeść ciepły posiłek. Nawet nie chcę teraz myśleć, ile niezdrowych dodatków do żywności wtedy jadałam…

Wreszcie też udało mi się zdobyć wymarzoną pracę. Duża firma, duże możliwości – konsekwentnie pięłam się w górę i realizowałam ambitne cele rozwoju własnej kariery. Wiele się tam nauczyłam i zdobyłam ogromne doświadczenie, które dziś procentuje i pozwala mi realizować własny projekt.

Zapomniałam tylko o jednym – właściwym odżywianiu. Przecież nigdy nie miałam na to czasu, spotkanie za spotkaniem, projekt za projektem, obowiązki, ciągłe deadline’y… Czy mój styl życia był wtedy właściwy?

Przez większą część tego czasu – niestety nie. Kiedy przekroczyłam próg 30stki, mój organizm zaczął wysyłać mi pierwsze sygnały: „zrób coś, zmień coś”, zaczęłam więc wtedy od okresowych badań i podstawowej profilaktyki. Kogo w tym wieku nie dotknął problem rozregulowanych hormonów, nadwagi czy otyłości, pierwsze poważne symptomy nieprawidłowo działającego układu odpornościowego, częste infekcje, przewlekły stres? Brzmi to dla Was znajomo?

Pewnego razu spotkałam na swojej drodze ludzi, którzy (tak jak ja teraz) dali mi odpowiednie wskazówki, od czego zacząć, by poprawić na stałe swój stan zdrowia. Te lekcje edukacji żywieniowej zapamiętam na całe życie. Byli dla mnie dużym wsparciem i źródłem podstawowej wiedzy. Zapewniam, że nie było mowy o typowych zaleceniach dietetycznych, lecz właściwym podejściu do sposobu życia, a w szczególności do zasad zdrowego odżywiania. Pod ich wpływem zmieniłam swoje nawyki żywieniowe i stałam się bardziej uważna wobec tego, co jem i jak dbam o zdrowie.

Czy otoczenie, to co kupujemy i gdzie kupujemy wpływa na nasze decyzje żywieniowe i tym samym na nasze zdrowie i codzienne samopoczucie?

Na przestrzeni czasu śmiało mogę potwierdzić, że ma wpływ i to ogromny!. Styl życia, w tym sposób żywienia, znacząco oddziałuje na zdrowie i samopoczucie. Ważna jest także higiena naszego całego stylu życia, nasze codzienne nawyki czy to, z jaką częstotliwością i w jakich ilościach korzystamy z używek.

Przekonałam się o tym osobiście. Kilku członków mojej rodziny zmagało i zmaga się cały czas z problemem chorób cywilizacyjnych, a przykre doświadczenia z chorobami nowotworowymi, w tym śmierć bliskiej mi osoby, ostatecznie zdecydowało o punkcie zwrotnym w moim życiu.

Jestem tu, gdzie jestem teraz i wreszcie mogę realizować swoją pasję prowadząc programy i szkolenia z zakresu zdrowego żywienia. Moją misją jest edukacja żywieniowa. Mam ogromną satysfakcje z tego, że daję wsparcie i motywuję do zmian tych, którzy są gotowi zmienić podejście do codziennego świadomego odżywiania. Także kształtowanie postaw żywieniowych najmłodszych i dzielenie się wiedzą z ich opiekunami ma dla mnie ogromne znaczenie. Mam świadomość różnic pokoleniowych i tego, co teraz jadają dzieci, po jakie produkty sięgają chętnie, a jakich nie jedzą wcale i wiem jak pomóc rodzicom to zmienić, aby ich dzieci rosły zdrowo i prawidłowo się rozwijały.

Pomagam też lokalnym producentom organicznej żywności. Organizuję i wpieram inicjatywy społeczne, takie jak Kooperatywa Spożywcza, gdzie czasem samej zdarza mi się warzyć i wydawać produkty wytworzone przez małych lokalnych przetwórców.

Moje motto:

TWÓJ STYL ŻYCIA W TYM SPOSÓB ŻYWIENIA TO CODZIENNE ŚWIADOME WYBORY, TO ZDROWE NIEPRZETWORZONE PRODUKTY, TO ŻYCIE W HARMONII Z WŁASNYM ORGANIZMEM

Dlatego codziennie w mojej pracy przyświeca mi następująca myśl Nie odkładaj niczego na potem i nie powtarzaj sobie: „Wezmę się wreszcie za siebie, ale zawsze jest coś ważniejszego”.

Uwierz mi – ja też wiem, co to znaczy życie w ciągłym biegu… Zatrzymaj się przez chwilę i pomyśl, że zdrowie to najwyższa wartość jaką masz….

Dlatego podchodź do swojego organizmu z należytym szacunkiem, monitoruj okresowo stan zdrowia, poznaj jego indywidualne cechy, odżywiaj go świadomie, a on odwdzięczy Ci się długotrwałym zdrowiem.

Będziecie odporni na choroby, optymistyczni i uśmiechnięci i zapewniam Was, tą dobrą energią, będziecie chcieli dzielić się z innymi każdego dnia.